Reżim sanitarny w Ekstraklasie. Jak wyglądała pierwsza kolejka z udziałem publiczności?

  • 25.06.2020, 13:00
  • Grupa Tipmedia
Reżim sanitarny w Ekstraklasie. Jak wyglądała pierwsza kolejka z udziałem…
Polscy kibice piłki nożnej, bukmacherzy i pracownicy firm związanych z organizacją wydarzeń masowych odetchnęli z ulgą. Nasza liga wróciła do gry po niemal 3 miesiącach od zawieszenia rozgrywek! Jak wyglądają nowe realia w PKO Ekstraklasie? Jakie zmiany zaszły w sposobie rozgrywania meczów? Jak rzeczywistość zweryfikowała pomysł Zbigniewa Bońka i Premiera Mateusza Morawieckiego na wpuszczenie kibiców na stadiony? Sprawdzamy.

Nowe zasady rozgrywania spotkań w ramach PKO Ekstraklasy

Rozgrywki Ekstraklasy zostały wznowione 29 maja, a koniec sezonu został zaplanowany na 19 lipca. Tym samym piłkarze muszą rozegrać 11 kolejek, co daje 88 możliwości do oglądania i typowania u legalnych bukmacherów, również na żywo.

W pierwszym planie na powrót naszej ligi, na trybunach nie mógł znaleźć się żaden kibic i osoba postronna. Oprócz zawodników, sztabu trenerskiego i sędziów na stadionie znalazło się miejsce tylko dla niezbędnych osób, stewardów, greenkeeperów, delegatów PZPN, dziennikarzy, służb medycznych i pracowników technicznych.

Maksymalnie ograniczono kontakt i odległości pomiędzy ludźmi na stadionie. Wszyscy oprócz sędziów, zawodników i głównego trenera mają obowiązek noszenia masek ochronnych, a ławki rezerwowych zostały przedłużone w celu zwiększenia dystansu pomiędzy zawodnikami. Zrezygnowano z powitalnych uścisków dłoni, chłopców do podawania piłek i cateringu stadionowego. Zawodnicy zostali też poinformowani o zakazie tradycyjnej wymiany koszulek po meczu i ograniczeniu celebrowania zdobytych bramek.

Każdy zespół posiada do swej dyspozycji dwie szatnie, dla zawodników pierwszego składu i zasiadających na ławce rezerwowych. Zespoły pojawiają się na stadionie w 15 minutowych różnicach i nie mogą wyjść na murawę w tym samym czasie, podobnie wygląda zejście z boiska.

Dodatkowo stadiony zostały podzielone na 4 strefy, w tym strefę zero, w której mogą przebywać tylko osoby przebadane na obecność COVID-19.


 

Jak wyglądało przestrzeganie reżimu sanitarnego przez kibiców w 31. kolejce?

Przypomnijmy, od 19 czerwca kibice mogą już aktywnie uczestniczyć w imprezach sportowych. 31. kolejkę PKO Ekstraklasy zawodnicy mogli więc rozgrywać z udziałem publiczności. Mimo dokładnych wytycznych obejmujących m.in. zachowania dystansu od innych widzów i zajmowania oddalonych od siebie miejsc kibice Legii Warszawa i Górnika Zabrze zignorowali zalecenia i na swoich trybunach stłoczeni dopingowali swoje drużyny.

Czy będą wyciągnięte konsekwencje dla kibiców Legii?

Mecz Legii Warszawa ze Śląskiem Wrocław odbył się w niedzielę 21 czerwca. Na trybunach stadionu przy ul. Łazienkowskiej pojawiło się 5200 kibiców. Niektórzy z nich zasiadający na popularnej „Żylecie” kompletnie zignorowali zasady sanitarne i w dużym zgromadzeniu dopingowali zespół Wojskowych. Dodatkowo na trybunie zajmowanej przez najbardziej zagorzałych fanów Legii Warszawa użyte zostały środki pirotechniczne i również za to klub może spodziewać się kar.

Spiker niejednokrotnie apelował o spokój i zajęcie przez kibiców przypisanych miejsc. Kibice zignorowali jednak jego instrukcje bawiąc się w najlepsze. Bardzo możliwe jest ukaranie obecnego wicemistrza Polski karą pieniężną i zakazem organizacji następnej imprezy masowej jaką miałoby być spotkanie z Piastem Gliwice. Jednak nieoficjalnie pojawiają się głosy, że Ekstraklasa i Państwowa Inspekcja Sanitarna nie zamierzają zamykać stadionów na najbliższą kolejkę rozgrywaną w sobotę 27 czerwca.


 

Kibice Górnika Zabrze prowokują

Podobna sytuacja miała miejsce w Zabrzu podczas meczu Górnika z Koroną Kielce. Kibice po niemal 3 miesiącach przerwy od lokalnego futbolu tłumnie wypełnili stadion. Niestety podobnie jak w przypadku Warszawskiej Legii zignorowali zalecenia sanitarne i najzagorzalsi kibice tłoczyli się na jednej trybunie i głośno dopingowali swój zespół. Również sytuacja na stadionie przy ul. Roosevelta była analizowana przez Państwową Inspekcję Sanitarną, jednak w przeciwieństwie do spotkanie rozgrywanego w Warszawie nie stwierdzono tam zaniedbań. Z kolei w czasie meczu Cracovii z Jagiellonią Białystok kibice zgromadzili się w bliskich odległościach, jednak było to spowodowane gwałtowną ulewą i sytuacja również nie wzbudziła uwagi inspektorów.


 

Głosy krytyczne wobec otwarcia stadionów

Sytuacje te głośno skomentowali epidemiolodzy krytykując decyzje Ekstraklasy i PZPN o wpuszczeniu kibiców na stadiony. Możliwość rozgrywania spotkań z udziałem publiczności traktowana była przez Polski Związek Piłki Nożnej jako wielki sukces, gwarantowano odpowiednie respektowanie zasad sanitarnych, jednak jak to zwykle ma miejsce w polskiej piłce, delegaci swoje, a kibice swoje.

Wirusolodzy przekonani są o ogromnym ryzyku rozprzestrzeniania się epidemii na stadionie i głośno apelują o nie uczestniczenie w meczach. Eksperci, tacy jak Tomasz Hajto również przeciwni są decyzji władz polskiej piłki. Decyzja zdaniem byłego gracza m.in. Schalke została podjęta pochopnie i za szybko. Niemal pewne było łamanie zasad sanitarnych przez kibiców, a przykładowo w Bundeslidze nikomu nie przyszło nawet do głowy pozwolić kibicom wchodzić na stadiony. Przynajmniej w tym sezonie.

 

Jakie dalsze decyzje podejmie PZPN? Czy stadiony zostaną zamknięte do końca sezonu? W jaki sposób te imprezy masowe wpłyną na poziom zachorowań na COVID-19? Konsekwencje zachowań tych kibiców zapewne zobaczymy w przeciągu najbliższych dwóch tygodni.

Artykuł powstał we współpracy z serwisem polskich bukmacherów - ranking-bukmacherow.pl

 

Grupa Tipmedia
Materiał zewnętrzny
Podziel się: