Ostrów: Edukacja ekologiczna to recepta na negatywne stereotypy myślenia!

  • 24.09.2021, 09:55 (aktualizacja 25.09.2021, 12:11)
  • Ryszard Binczak
Ostrów: Edukacja ekologiczna to recepta na negatywne stereotypy myślenia!…
O tym, jak działa Regionalny Zakład Zagospodarowania Odpadów w Ostrowie Wielkopolskim, jakie znaczenie ma segregacja odpadów, a jakie edukacja ekologiczna, rozmawiamy z Marzeną Wodzińską, prezes RZZO.

RZZO chce uczyć ekologii, ograniczania liczby odpadów, ale przecież zarabiacie na odpadach. Jedno się chyba kłóci z drugim?

 

- Absolutnie się nie kłóci. My nie jesteśmy prywatną firmą „robiącą biznesy na śmieciach”, ale spółką miejską działającą w interesie publicznym. Mamy za zadanie zagospodarować odpady, które odbieramy. Zagospodarować w sposób ekologiczny, nieuciążliwy dla mieszkańców, racjonalny, także z finansowego punktu widzenia. Odpady, które można wykorzystać wtórnie, sprzedajemy, te, których nie można – składujemy. Po historii istnienia RZZO widać wyraźnie, że redukcja liczby odpadów i poprawna ich segregacja, to być albo nie być dla nas, dla środowiska, dla klimatu.

 

Dlaczego?

 

- Bo jesteśmy zobowiązani odbierać odpady nie z jednego miasta, ale z całego regionu. Od lat działaliśmy na granicy albo nawet poza granicą przepustowości. To dlatego jakiś czas temu mieliśmy problem z nieprzyjemnym zapachem na okolicznych osiedlach. Na szczęście uporaliśmy się z tym systemowo, ale na tym nasze działania się nie kończą i będziemy je kontynuować. Odblokowaliśmy wąskie gardło. RZZO nie był zaprojektowany do gospodarowania odpadami na tak wielką skalę. Mimo to dajemy radę i unowocześniamy się. Dużo przed nami jeszcze do zrobienia.

 

Czyli każda gazeta wrzucona do nie tego worka, to problem dla RZZO?

 

- To problem jakości pozyskanego surowca. Jeżeli gazeta zostanie wrzucona do żółtego worka, gdzie są pojemniki, butelki, opakowania po żywności, sokach czy napojach, gazeta ulegnie zabrudzeniu, czego konsekwencją będzie utrata walorów surowca. Stanie się on składnikiem pre-RDF – frakcji, której zagospodarowanie jest bardzo kosztowne. Śmiało można powiedzieć, że im lepiej mieszkańcy będą segregować odpady, tym ich koszt odbioru będzie mniejszy. To jest prosta, logiczna zależność.

 

Ludzie nie rozumieją zasad segregacji?

 

- Wręcz przeciwnie, ale mogą mieć z nią różne problemy. Pojawiają się przecież ciągle nowe opakowania i często trudno jest rozpoznać, z jakich produktów są zrobione. Dlatego prowadzimy warsztaty – dla dzieci, dla seniorów. Wokół „tematu śmieci” od lat narosło wiele negatywnych stereotypów. Ich ofiarą padli mieszkańcy Sieroszewic i Nowych Skalmierzyc, gdy przygotowywaliśmy się do uruchomienia składowiska w Psarach.

 

Takich, to znaczy jakich?

 

- Że odpady to tylko smród i uciążliwość, że składowisko nie może stanowić dla nich żadnego zysku, że ceny gruntów spadną itd. itp. To wszystko były bzdury, bo chodziło o odpady neutralne, nieuciążliwe, za to dające gminie milionowe zyski. No ale znaleźli się „lokalni pseudoekolodzy”, którzy zagrali na tych stereotypach. Ale my tam zostajemy. Z czym innym.

 

Z czym?

 

- Z edukacją najmłodszych. Żeby mieszkańcy nie ulegali na własną szkodę takim czarnym kampaniom politycznym, warto uczyć i mówić o faktach. Najmłodsi wspaniale potrafią wpływać na poglądy swoich rodziców. Mamy 130 tys. zł na projekt edukacyjny w szkołach i to są szkoły m.in. w Sieroszewicach i Nowych Skalmierzycach. Dzieci zrozumieją to, czego nie pozwolono zrozumieć ich rodzicom.

 

Rozmawiał Ryszard Binczak

Ryszard Binczak

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe