Koszykówka: Z nożem na gardle

  • 05.09.2020, 15:38
  • Ryszard Binczak
Koszykówka: Z nożem na gardle
Czy na najbliższy mecz z Polpharmą Starogard Gdański trener Łukasz Majewski pojedzie z nożem na gardle? Czy w przypadku trzeciej porażki będzie musiał pożegnać się z pracą ze Stalą?

Nie takiego początku sezonu oczekiwali kibice Arged BM Slam Stal Ostrów. Drużyna typowana do walki o jeden z medali, a nawet wymieniana jako główny kandydat do mistrzowskiego tytułu, przegrała w kiepskim stylu dwa pierwsze spotkania, z Anwilem Włocławek 71:90 i Arką Gdynia 64:74.

Gwiazdy Stali w obu tych spotkaniach nie błyszczały, ale i tak robiły na parkiecie co tylko chciały. Nikt ze sztabu szkoleniowego nie potrafił zatrzymać ich ,,popisów'' na parkiecie. James Florence został kapitanem zespołu, ale wcale nie myślał o drużynie, a raczej robił co mógł, by tylko przełamać swoją niemoc. W meczu z Arką oddał 14 rzutów z gry, a trafił tylko raz. Niestety, tych ,,popisów'' nie potrafił przerwać trener Łukasz Majewski. Widać kapitan ma przyzwolenie od trenera na wszystko. Efekt jest taki, że James Florence po dwóch meczach ma skuteczność z gry 22,2 proc. Niewiele skuteczniejsi są jego koledzy - Taurean Green - 25 proc., Victor Rudd - 29,6 proc. Lepiej już wygląda skuteczność Josipa Sobina i Chrisa Smitha - po 50 proc. Natomiast doświadczony Shawn King może pochwalić się skutecznością z gry 62,5 proc.

Na tle pierwszej trójki - Florence, Green i Rudd - skuteczność z gry koszykarzy z Polski wygląda rewelacyjnie: Jarosław Mokros - 40 proc., Jakub Garbacz - 45,5 proc. i Szymon Ryżek - 66,7 proc. A przecież - nikogo nie obrażając - nie są to gracze o których biłyby się polskie zespoły z ekstraklasy. To po prostu koszykarze, którzy mają za zadanie dać dobre zmiany i ze swoich obowiązków póki co wywiązują się bardzo dobrze. Inna sprawa, że bardzo często ich dobrych pozycji nie dostrzegają ich amerykańscy koledzy, którzy wolą grać indywidualnie. A jak takie granie pod siebie się kończy widzieliśmy we Włocławku i w Gdyni.

Trener Łukasz Majewski ma czym się martwić. W minionym sezonie zastąpił Jacka Winnickiego, gdy ten przegrał trzy pierwsze mecze. Jeśli historia lubi się powtarzać, a podobno lubi, to szkoleniowiec po trzeciej porażce może stracić robotę. Jest jednak światełko w tunelu. Skoro wczoraj (4.09) Polpharmę w meczu sparingowym ograła pierwszoligowa ekipa Czarnych Słupsk 93:82, to chyba wyczyn ten potrafią powtórzyć gwiazdy ostrowskiej Stali. Chyba że się mylę. BIN

Fot. Arged BM Slam Stal

 

 

Ryszard Binczak

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe