Powiat Ostrowski: Podrzucone beczki

  • 28.05.2020, 12:22
  • Ryszard Binczak
Powiat Ostrowski: Podrzucone beczki
Około 30 000 litrów nieznanej substancji, prawdopodobnie szkodliwej, znajdowało się w naczepie samochodu ciężarowego, porzuconej na parkingu w Szczurach przy ruchliwej trasie krajowej S 11. Trwa ustalanie właściciela naczepy i – co najważniejsze – szkodliwej substancji. Od tego zależy na kim będzie spoczywać obowiązek poniesienia wysokich kosztów utylizacji substancji.

Tajemniczą przyczepę stojącą samotnie na małym parkingu przy krajowej „jedenastce” zauważono we wtorek rano. Jak się okazało, wewnątrz było ok. 150 200-litrowych beczek z nieznaną zawartością. Beczki stały na paletach i były owinięte folią do przewozu.
Szybko okazało się, że tablice rejestracyjne zostały skradzione, a tabliczki znamionowe naczepy zostały odpiłowane. W tej sytuacji zaszło uzasadnione podejrzenie, że ktoś mógł celowo porzucić beczki z nieznaną substancją.  
Gmina Ostrów Wielkopolski, na terenie której doszło do zdarzenia, wszczęła własne postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Na miejsce wezwano stosowne służby. Funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej pobrali do analizy próbki substancji.
- Musimy oficjalnie ustalić właściciela terenu, na którym znaleziono porzuconą naczepę i powiadomić odpowiednie organy. Po ustaleniu właściciela zamierzamy wystąpić do właściciela o uprzątniecie pozostawionych odpadów. Liczymy również, że policji uda się ustalić, skąd i którędy jechał TIR z porzuconą w Szczurach przyczepą, gdyż pojazd powinien być widziany przez kamery monitoringu – mówi wójt gminy, Piotr Kuroszczyk.
Właścicielem parkingu (jak i drogi S 11) jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Okazuje się jednak, że w podobnej sytuacji w gminie Tarnowo Podgórne sprzed kilku miesięcy GDDKiA odwołała się od decyzji gminy. Samorządowe Kolegium Odwoławcze stwierdziło, że to jednak gmina musi zająć się utylizacją podrzuconej substancji. A to oznacza duże koszty.
- Bierzemy pod uwagę dwa scenariusze. Jeżeli to będą odpady niebezpieczne dla zdrowia i życia, to część kosztów będzie musiała ponieść gmina, a jeżeli nie, to będzie się musiała tym zająć GDDKiA na swój koszt – przekonuje wójt Kuroszczyk.
Obecnie gmina czeka na wyniki specjalistycznych badań podrzuconej w beczkach substancji.
- Na razie nie mamy formalnej informacji na temat pochodzenia odpadów. Nieoficjalnie podejrzewamy, że mogą to być jakieś odpady na przykład z lakierni proszkowej lub innej podobnej działalności – dodaje zastępca wójta, Antoni Hadryś.
Gmina czeka więc na oficjalne wyniki badań. Od ich wyniku uzależnione są dalsze kroki w tej sprawie.    JW
Fot. UG Ostrów
  

 

Ryszard Binczak

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe