×

Kalisz: Minister z Kalisza

  • 09.10.2019, 16:21
  • Ryszard Binczak
Kalisz: Minister z Kalisza
Rozmowa z posłem Prawa i Sprawiedliwości Janem Mosińskim.

Panie Pośle, dobiega koniec kadencji Sejmu RP. Czy z Pańskiej perspektywy był to czas, w którym udało się osiągnąć zamierzone cele?

W trakcie kampanii wyborczej byłem ekspertem drużyny Beaty Szydło, wówczas szefowej kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwość. Zajmowałem się polityką społeczną i rodzinną. Zdobywając mandat posła na Sejm RP, zadeklarowałem chęć pracy w dwóch ważnych komisjach poselskich, tj. Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisji ds. Unii Europejskiej. Dlaczego taki wybór? Odpowiedź jest prosta. Po pierwsze, przez prawie 26 lat działalności w NSZZ „Solidarność”, gdzie pełniłem ważne funkcje w Związku, poznałem dogłębnie zagadnienia związane z polityką społeczną i rynkiem pracy. Po drugie, studiując na jednej z najlepszych uczelni w Polsce, które to studia ukończyłem z wyróżnieniem i nagrodą Dziekana Wydziału, poszerzałem swoją wiedzę nt. integracji europejskiej, administracji UE itp. Prowadząc z kolei przez kilka lat badania naukowe i przygotowując się do obrony pracy doktorskiej, zajmowałem się szeroko rozumianymi procesami integracji europejskiej. Dlatego postanowiłem, że będę swoją wiedzą dzielił się pracując właśnie w tych dwóch komisjach. Są jeszcze podkomisje, w których byłem przewodniczącym.

 

No właśnie, proszę w kilku słowach przybliżyć czytelnikom przebieg Pańskiej aktywności w komisjach i podkomisjach.

W Komisji Polityki Społecznej i Rodziny zostałem wybrany na przewodniczącego podkomisji stałej ds. rynku pracy. Podkomisja ta zajmowała się m.in. rozpatrzeniem obywatelskiego projektu ograniczającego handel w niedzielę. Uważam za osobisty sukces, że udało mi się po prawie roku prac nad tym projektem, trudnym także pod względem legislacyjnym, przekonać moich Kolegów z „Solidarności”, że najlepszym rozwiązaniem będzie stopniowe ograniczanie handlu w niedziele, a nie jak zawarto w projekcie natychmiastowe. Kiedy Sejm powołał mnie do pracy w Komisji Weryfikacyjnej (prawidłowa nazwa Komisja ds. Reprywatyzacji Nieruchomości Warszawskich), przewodniczącym podkomisji został Janusz Śniadek.

Bez wątpienia moim największym sukcesem, poza pracą w Komisji Weryfikacyjnej, było przewodniczenie podkomisji nadzwyczajnej ds. rozpatrzenia prezydenckiego projektu ustawy o emeryturach i rentach. Nie ukrywam, że jako poseł z trzymiesięcznym stażem, bałem się, że mogę nie podołać obowiązkom wynikającym z przewodniczenia tak ważnej podkomisji nadzwyczajnej. Okazało się, że dałem radę (śmiech) i co najważniejsze - uznanie w oczach szefostwa partii i Klubu Parlamentarnego.Tak więc, mogę powiedzieć, że jestem współautorem sukcesu Prawa i Sprawiedliwości, jeżeli chodzi o obniżenie wieku emerytalnego oraz wprowadzenia do polskiego porządku prawnego ograniczeń w handlu w niedziele i święta. Wspomnę jeszcze, że pracując w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, przyczyniłem się do powstania programu Rodzina 500+, ustawowego ustalenia minimalnej stawki godzinowej, wprowadzenia dodatku dla działaczy podziemia antykomunistycznego itp.

 

Powróćmy na chwilę do Pańskich doświadczeń z pracy w „Solidarności”, a także studiów i uzyskanego tytułu doktora n. humanistycznych w zakresie nauk o polityce. Czy te doświadczenia były Panu przydatne i w jakim zakresie?

Doświadczenie zdobyte w „Solidarności”, a także tytuł naukowy bez wątpienia pozwalały i nadal pozwalają na swobodne poruszanie się w meandrach polityki społecznej i międzynarodowej. Wspomnę tylko, że reprezentowałem Sejm RP podczas różnego rodzaju konferencji międzynarodowych poza granicami Polski. Między innymi referowałem kwestie bezpieczeństwa energetycznego podczas konferencji w Rydze czy też przedstawiałem stanowisko polskiego Sejmu podczas szczytu w Brukseli poświęconego delegowaniu pracowników. Do tego należy dodać udział w obradach Komisji ds. UE Grupy Wyszehradzkiej. Mogę powiedzieć, że dobrze przepracowałem ten czas od 12 listopada 2015 r. do maja 2017 r. Potwierdzają to także statystyki sejmowe. Byłem najbardziej zaangażowanym posłem PiS z naszego okręgu, jeżeli chodzi o wystąpienia sejmowe, w tym przedstawianie sprawozdań komisji, wygłaszania opinii Klubu Parlamentarnego PiS itp. Do tego dochodzą interpelacje i zapytania poselskie, a także oświadczenia poselskie.

 

Dlaczego założył Pan cezurę czasową od listopada 2015 do maja 2017 r.?

Otóż od momentu złożenia ślubowania do 27 maja 2017 r. wypełniałem swoje obowiązki poselskie, pracując w komisjach, podkomisjach sejmowych i grupach bilateralnych. 27 maja 2017 r. Sejm powołał mnie oraz pozostałych sześciu przedstawicieli zgłoszonych przez kluby parlamentarne do składu Komisji Weryfikacyjnej mającej za zadanie zbadanie złodziejskiej reprywatyzacji warszawskiej. Sejm zdecydował, że w ramach prac w komisji przysługuje nam tytuł sekretarzy stanu, czyli ministrów. To skutkowało tym, że zgodnie z ustawą o pełnieniu mandatu posła i senatora, a także zgodnie z Regulaminem Sejmu, sekretarz stanu będący posłem nie może łączyć funkcji ministra z członkostwem w komisjach sejmowych. Tym samym od maja 2017 r. zajmuję się tylko i wyłącznie pracami w Komisji nazwanej skrótowo „Weryfikacyjną”. To było dla mnie wielkie wyróżnienie, gdyż propozycję pracy w tej komisji złożył mi osobiście Prezes Prawa i Sprawiedliwości Pan Jarosław Kaczyński.

 

Czyli od maja 2017 r. jest Pan ministrem i nie pochwalił się tym opinii publicznej?

Cóż, skromność w polityce jest cechą ważną i potrzebną. Oczywiście, osoby, które zajmują się śledzeniem polityki, wiedziały o tej nominacji i wyborze. Dodam, że jestem w naszym okręgu jedynym politykiem, który pełni funkcję sekretarza stanu i bodajże drugim z Wielkopolski. Powtórzę, że propozycja, jaka padła z ust Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, abym pracował w tej komisji, jak i wybór mnie przez Sejm, to dla mnie ogromny zaszczyt.

 

Innymi słowy wyrósł Pan na polityka dużego formatu. Stał się Pan osobą medialną, twardo ścierająca się z politycznymi oponentami. Do tego przez pierwsze dwa lata również aktywność na arenie międzynarodowej, to zapytam, czy miał Pan czas na to, aby wspierać lokalne inicjatywy?

Zdobywając mandat poselski, deklarowałem, nie tylko składając ślubowanie poselskie, że będę służył Ojczyźnie i Polakom. Trudno jest połączyć to wszystko tak, aby mieć jeszcze trochę czasu na wspieranie dobrych projektów na terenie okręgu wyborczego. A jest on duży, obejmujący z małymi wyjątkami dwa byłe województwa: kaliskie i leszczyńskie.

Powiem nieśmiało, że intensywnie pracowałem na rzecz lokalnych wspólnot, co zaowocowało pozyskaniem środków na różne cele. Renowacje zabytków kościelnych, to były środki na remonty świątyń, które są także zabytkami (Kalisz, Leszno, Grębanin, Oporowo - to miejsca, gdzie moje wsparcie zaowocowało zasileniem finansowym wniosków składanych do MKiDN). Nie mogę nie wspomnieć o moich staraniach na rzecz m. Kalisza, które poprzez zaniedbania poprzednich ekip nadal borykają się z deficytem środków na rozbudowę infrastruktury drogowej. Udało mi się pozyskać środki na przebudowę ul. Łódzkiej i Pokrzywnickiej, a także wspierać projekty aktywizujące bezrobotnych. Najważniejszym dla mnie wyzwaniem było uzyskać wsparcie ze środków pozabudżetowych m. Kalisza na utylizacje szkodliwych odpadów na osiedlu Szczypiorno. Moje starania, liczne rozmowy z Prezesem NFOŚiGW, organizowane spotkania z Policją, Strażą, Ochroną Środowiska itp. przyniosły upragniony efekt. Cieszę się, że moje wielomiesięczne starania i rozmowy w NFOŚiGW w Warszawie doprowadziły do osiągnięcia celu, którego zwieńczeniem było uzyskanie ponad 5 mln zł. W najbliższym czasie dojdzie do podpisania umowy z m. Kaliszem, a także dojdzie do spotkania z mieszkańcami osiedla Szczypiorno, aby poinformować ich o kalendarzu prac nad zutylizowaniem tych szkodliwych odpadów.

Dużym, by nie rzec największym sukcesem, było moje wsparcie na rzecz programu uporządkowania gospodarki wodno - ściekowej w Ostrowie Wielkopolskim. Zaangażowałem się w ten projekt, ponieważ zwróciła się do mnie Prezydent m. Ostrowa Wielkopolskiego Pani Beata Klimek. Udało się pozyskać z NFOŚiGW na ten cel ponad 41 mln zł! Zwieńczeniem tych starań było podpisanie w centrali NFOŚiGW w dniu 12 lutego 2018 r. stosownej umowy. Dopowiem, że uczestniczyłem w tym wydarzeniu jako jedyny poseł z naszego okręgu. Jestem przekonany, że był to ukłon w moją stronę za zaangażowanie się w promocję tego projektu. Wspierałem także starania w Ministerstwie Sportu na dofinansowanie budowy sali sportowej dla SP nr 9 w Ostrowie Wielkopolskim.

 

Jestem przekonany, że podobna aktywność, która robi wrażenie, miała także miejsce w innych miejscowościach okręgu wyborczego?

Tak, nieskromnie powiem, że w sposób wymierny pomogłem mieszkańcom Kępna, Ostrzeszowa, Pleszewa, Krotoszyna, Leszna, Rawicza, Gostynia itd. Nie może być inaczej. To wszystko są nasze, moje małe ojczyzny, którym chcę nadal służyć.

 

Rozmawiał Antoni Chudaś

 

 

Ryszard Binczak
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe