Kalisz: Pielęgniarki strajkowały!

  • 15.09.2017, 14:00
  • Patrycja Pera
Kalisz: Pielęgniarki strajkowały! Błażej Krawczyk, Calisia.pl
Blisko 200 pielęgniarek z  Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Perzyny w Kaliszu strajkowało w czwartek 14 września. Jak mówią, nawet po trzydziestu latach dostaną tylko 29 złotych podwyżki.

To był trudny dzień dla pielęgniarek z kaliskiego "orkąglaka". Setki z nich czekało przed gabinetem dyrektora szpitala. Ubrały się na czarno i protestowały żądając podwyżek. 
- Pracujemy tutaj już wiele lat za tak małe pieniądze, za które ciężko jest przeżyć  - mówiły jednogłośnie. - Mamy dosyć traktowania nas jak śmieci.
W szpitalu pracuje około 650 pielęgniarek i powodem ich niezadowolenia jest sposób, w jaki dyrekcja chce zrealizować ustawę, która  reguluje zasady ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych. Według niej pensje wszystkich pracowników medycznych mają rosnąć stopniowo przez 10 lat. Co roku po 10% różnicy między obecną pensją a minimum określonym w ustawie. 
- Pielęgniarka, która ma skończone studia magisterskie, zgodnie z tą ustawa jest na dziewiątej pozycji i ma wskaźnik 0,6  oraz 1540 złotych podstawy - mówi Iwona Buczkowska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. - W tym momencie zgodnie z  tą ustawą dostanie 94 złotych do tej podstawy. Natomiast dyrektor proponuje 29 złotych.
Dyrektorzy szpitali tłumaczą, że nie mają pieniędzy na podwyżki. Dlatego próbują wliczyć do wynagrodzeń dodatek, który pielęgniarki otrzymały od byłego ministra zdrowia prof. Mariana Zembali, czyli 666 złotych do wynagrodzenia zasadniczego. Niestety, tylko wirtualnie, ponieważ pielęgniarka, która ma podstawę 1540 dodaje do niej 666 złotych  i dopiero w tym momencie odejmuje od współczynnika, który jest w ustawie. Co to oznacza w praktyce? Że pielęgniarki walczą o kilkadziesiąt złotych. Jednak nie o to chodziło w czwartkowym proteście. 
- Jesteśmy taką grupą, która w którymś momencie mówi dość - dodaje Iwona Buczkowska. - Jeżeli dziś odpuścimy, to znaczy, że przez następne lata, bo ta ustawa obowiązuje do 2019 roku, też tak będziemy traktowane. Niech uczciwie wprowadzą ją w naszym szpitalu.
- Propozycja, która została państwu przedstawiona wynika  z możliwości finansowych szpitala - mówi Włodzimierz Szewczyk, zastępca dyrektora kaliskiego szpitala. - Szpitale w różny sposób rozwiązują ten problem. Tak jak powiedziałem, dzisiaj nas stać tylko na takie rozwiązanie. 
- Pensje są nasze jakie są - mówi jedna z protestujących pielęgniarek. - Nie czujemy się  jak osoby, które godnie żyją. Pracuję nie tylko tutaj w szpitalu, ale również w innym miejscu. Aby normalnie żyć, muszę dorabiać. Moje życie mija od pracy do pracy. Ukończyłyśmy specjalizacje, ale nic z tego, ani za to nie mamy. W przyszłym roku będzie trzydziesta rocznica rozpoczęcia pracy w tym szpitalu. Żałuję tylko tego, że nie zrezygnowałam wcześniej z tego zawodu.
Spotkanie robocze przedstawiciela dyrekcji szpitala ze związkami zawodowymi pielęgniarek, fizjoterapii, lekarzy, pracowników diagnostyki medycznej oraz przedstawicieli NSZZ "Solidarność"  nie doprowadziło do konsensusu.
Jak przyznaje przewodnicząca związku, wszystkie pielęgniarki są rozgoryczone i rozczarowane i nie wyrażają zgody na to, aby być jedyną grupą zawodową w szpitalu, która będzie pokrzywdzona w trakcie naliczania podwyżki.
 

Patrycja Pera

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe