Piłka ręczna: Ciężki bój w Głogowie. Szczypiorniści o włos od wygranej

Piłka ręczna: Ciężki bój w Głogowie. Szczypiorniści o włos od wygranej
Walczyli ambitnie do ostatnich sekund, ale ostatecznie to gospodarze cieszyli się z kompletu punktów. Piłkarze ręczni Energa MKS Kalisz, po zaciętym i wyrównanym spotkaniu, przegrali w sobotę z Chrobrym Głogów 26:27.

- Bardzo chcieliśmy zmyć plamę po meczu jaki zagraliśmy przed tygodniem w Szczecinie.
Za wszelką cenę pokazać, że jednak potrafimy grać w piłkę ręczną –
mówił na pomeczowej konferencji prasowej kapitan kaliskiego zespołu Paweł Adamczak.

 

Rehabilitacja z pewnością się powiodła. Beniaminek z Kalisza po raz kolejny w tym sezonie zaprezentował się jak rasowy superligowiec, wysoko zawieszając poprzeczkę wymagającemu rywalowi. Niemal przez całe spotkanie trwała bardzo wyrównana walka. W wielu momentach podopieczni Pawła Ruska bliscy byli wywiezienia z Głogowa cennych punktów, zmuszając gospodarzy do ciągłej pogoni za wynikiem. Niestety nerwową końcówkę gracze Chrobrego zdołali rozstrzygnąć na swoją korzyść, zwyciężając zaledwie jedną bramką.

Premierowe trafienie zaliczyli gospodarze. Już w pierwszej minucie meczu rzut karny wykorzystał Kamil Sadowski, ale po chwili dwa razy celnie umieścił piłkę w siatce Arkadiusz Galewski. Miejscowi wprawdzie wyrównali, a nawet odskoczyli na dwie bramki (4:2), ale nie na długo. Napędzani żywiołowym dopingiem licznej grupy kibiców kaliszanie przejęli inicjatywę na boisku. Cztery z rzędu trafienia znów dały im prowadzenie (6:4), a korzystny dla siebie rezultat utrzymali aż do 21.minuty. Dopiero wtedy gracze Chrobrego zdołali wyrównać (10:10), a na przerwę schodzili z zaledwie jednym trafieniem więcej (14:13).

Także po zmianie stron lepiej na parkiecie prezentowała się ekipa z Kalisza. W 38.minucie, po czterech zdobytych bramkach i zaledwie jednej głogowian, goście po raz kolejny wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Gdy piłka po rzucie Michała Dreja odbiła się od poprzeczki, a następnie od pleców Rafała Stachery i wpadła do bramki było już 17:15. Dwoma bramkami (21:19) prowadzili jeszcze na kwadrans przed końcem, po tym jak trafił powracający po kontuzji Kamil Adamski

Końcowe 10 minut należało jednak do zawodników Chrobrego. Po tym jak doprowadzili do (22:22) trafili do kaliskiej bramki 4 razy. Goście odpowiedzieli dwoma trafieniami z rzędu. Wprawdzie gdy w 50. minucie rzut karny przestrzelił Kamil Sadowski w szeregach gospodarzy znów zrobiło się nerwowo, ale to oni przez większość czasu pozostawali
w posiadaniu piłki. Kiedy na minutę przed końcem celny rzut zapisał na swoim koncie Mariusz Gujski (27:24) jasnym było, że tego zwycięstwa z rąk już nie wypuszczą. Choć w końcówce kaliszanie trafili jeszcze dwukrotnie, a kapitalną, podwójną interwencją
w bramce popisał się Edin Tatar, na odrobienie strat zabrakło czasu. Walczyli zacięcie do ostatnich sekund, ale to Chrobry ostatecznie zapisał na swoim koncie 3 punkty, pokonując Energa MKS Kalisz 27:26.

- Od samego początku, do prawie 50.minuty spotkanie było bardzo wyrównane. I bardzo zacięte. Mocna gra w obronie obu zespołów skutkowała dużą ilością dwuminutowych kar. Niestety jednej z takich sytuacji, w końcowych fragmentach meczu, kiedy wskutek kary dla zawodnika gospodarzy graliśmy w przewadze, nie zdołaliśmy dobrze spożytkować, a wręcz przeciwnie straciliśmy jedną bramkę. Później sami dostaliśmy dwie kary i to spowodowało, że końcówka stała się łatwiejsza dla przeciwnika. Próbowaliśmy wszystkiego, ale przez dwie minuty cudów na boisku nie da się zrobić. Wprawdzie doszliśmy rywali na jedną bramkę, ale na więcej zabrakło czasu. Niedosyt na pewno pozostał, ale mimo wszystko uważam, że była to z naszej strony godna rehabilitacja za kompletnie nieudany mecz w Szczecinie – podkreśla trener Paweł Rusek.

Najskuteczniejszym graczem, nie tylko w szeregach kaliskiego beniaminka, ale także w całym sobotnim starciu, był Kirył Kniaziew. Białoruski rozgrywający, po słabym w swoim wykonaniu meczu w Szczecinie, znów wiódł prym na parkiecie. W starciu z Chrobrym rzucił dziewięć bramek.

Energa MKS Kalisz zaliczyła cztery mecze wyjazdowe z rzędu. Kolejny rozegra już w środę, 6 grudnia. W Puławach zmierzy się z silnymi Azotami, aktualnym wiceliderem grupy pomarańczowej.

Tekst i zdjęcia: Karina Zachara

12. seria PGNiG Superligi, 02.12.2017r.

SPR Chrobry Głogów – Energa MKS Kalisz 27:26 (14:13)

Kary: Chrobry - 10. min, Energa MKS – 14 min. Czerwona kartka: Zbigniew Kwiatkowski (59. min, gradacja kar). Rzuty karne: Chrobry 4/5, Energa MKS 2/2.

Chrobry: Stachera, Kapela – Gujski 7, Sadowski 6, Klinger 5, Kubała 3, Biegaj 2, Krzysztofik 2, Świtała 2, Orpik, Płócienniczak, Tylutki.
Energa MKS: Tatar, Zakreta – Kniaziew 9, Bałwas 5, Drej 4, Adamski 3, Krycki 3, Galewski 2, Adamczak, Bożek, Czerwiński, Kobusiński, Kwiatkowski, Misiejuk, Wojdak.


 

 

Ryszard Binczak
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe