Piłka ręczna: Wybrzeże rozbite! Szczypiorniści zwyciężają w Gdańsku!

Piłka ręczna: Wybrzeże rozbite! Szczypiorniści zwyciężają w Gdańsku!
Szczypiorniści Energa MKS Kalisz dopisali do ligowego konta pierwsze wyjazdowe punkty, w dodatku od razu cztery. W sobotę, w Gdańsku beniaminek z Kalisza wręcz znokautował doświadczonego superligowca wygrywając z miejscowym Wybrzeżem 32:22.
Ekipa Pawła Ruska jechała do Gdańska z bardzo ambitnym celem: zwyciężyć i zdobyć pierwsze na parkietach Superligi wyjazdowe punkty. Wiedzieli, że zrealizowanie tego zadania będzie szalenie trudne. Zespół Wybrzeża to przecież stały bywalec najwyższej klasy rozgrywkowej, który zaledwie kilka dni wcześniej przegrał z mistrzowskim Vive zaledwie sześcioma bramkami. Trzeba było dużej dawki optymizmu i pewności siebie, by zakładać, że z pojedynku z tak doświadczonym przeciwnikiem można wyjść obronną ręką. Kaliszanie mieli i jedno i drugie, ale nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie zakładali, że postawiony sobie śmiały cel osiągną w tak fantastycznym stylu. Choć trener Rusek nie ma do dyspozycji optymalnego składu, bo urazy nadal leczą Kamil Adamski, Arkadiusz Galewski i Zbigniew Kwiatkowski, w sobotnim starciu jego zespół zaaplikował doświadczonym rywalom gorzką pigułkę. - Nie ukrywam , że był to dla nas niezmiernie ważny mecz. Jechaliśmy do Gdańska z misją zdobycia czterech punktów. Nie spodziewaliśmy się jednak, że wygramy tak dużą różnicą bramek, bo co by nie powiedzieć zespół z Gdańska jest wprawdzie młody kadrowo, ale bardzo doświadczony w superligowych bojach. Zwycięstwo cieszy więc ogromnie. Po, moim zdaniem, bardzo dobrym, środowym meczu z Wisłą Płock, ten wyszedł nam rewelacyjnie – nie kryje zadowolenia trener Paweł Rusek. Początek meczu nie zapowiadał, że w kolejnych minutach jego scenariusz przybierze tak niekorzystny dla gospodarzy kształt. Kaliszanie weszli w spotkanie dość ospale, czego ekipa Marcina Lijewskiego nie omieszkała wykorzystać. Do 20. minuty gdańszczanie kontrolowali spotkanie, dwukrotnie obejmując trzybramkowe prowadzenie (4:1, 8:5). Na tym jednak dominacja gospodarzy się skończyła. Niezrażeni mało pomyślnym początkiem zawodnicy Energi MKS włączyli piąty bieg. W ciągu dziewięciu minut rzucili rywalom siedem bramek z rzędu i z wyniku 8:5 zrobiło się 8:12. Przeciwnicy byli bezradni, a szkoleniowiec Wybrzeża bezradnie rozkładał ręce. Na przerwę kaliszanie schodzili z przewagą pięciu trafień (10:15). Po powrocie na parkiet z powodzeniem kontynuowali zwycięski marsz. Kiedy w 52. minucie trafił Michał Drej prowadzenie urosło do 10 bramek (18:28) i takich rozmiarów przewagę dowieźli kaliscy szczypiorniści do końcowej syreny pokonując rywali 32:22. - Co mnie najbardziej cieszy, to fakt, iż zespół nie wpadł w panikę i po nie najlepszym początku meczu bardzo szybko, ale spokojnie zniwelowaliśmy bramkową stratę do rywala. Uważam, że przyczyniła się do tego bardzo dobra obrona, ale też bardzo dobrze funkcjonujący dziś atak pozycyjny. Zmienialiśmy też odpowiednio tempo gry. Kilka akcji przeprowadziliśmy spokojnie, kilka szybciej, kontrą, w pierwsze, drugie tempo czym chyba zaskoczyliśmy przeciwnika. Cieszy dzisiaj również to, że nie mieliśmy żadnych przestojów. Praktycznie każdy z zawodników, który pojawiał się na boisku, zarabiał punkty. W naszej grze widać też było zespołowość, co bardzo ważne w perspektywie budowy jeszcze silniejszej drużyny, a taki właśnie cel stawiamy sobie na przyszłość – podkreśla szkoleniowiec Energa MKS Kalisz. Prym w kaliskiej ofensywie wiedli tym razem Bartosz Wojdak i Kiryl Kniaziew, gromadząc na koncie po 8 bramek, ale na okazałe zwycięstwo ciężko zapracował cały zespół, w tym po raz kolejny świetny w bramce Edin Tatar interweniujący z 38-procentową skutecznością. Wszystkie elementy kaliskiej machiny zadziały z rewelacyjną precyzją miażdżąc mocno zdezorientowanych rywali. Dla kaliskiego beniaminka sobotnie zwycięstwo cenne jest z co najmniej dwóch powodów. To pierwsza wygrana na wyjeździe i w dodatku za cztery punkty, bowiem zgodnie z regulaminem rozgrywek pokonanie rywala z tej samej grupy skutkuje dopisaniem do podstawowych trzech dodatkowego bonusu. Z sukcesu cieszył się nie tylko zespół , ale też liczne grono kibiców, którzy pokonali w sobotę daleką drogę, by wspierać go w walce o kolejne ligowe zwycięstwo. Podobnie jak drużyna spisali się na medal. W hali AWFiS w Gdańsku wyróżniali się nie tylko głośnym dopingiem, zagrzewając swój zespół do boju, a też pięknie akcentując niepodległościowe święto. - Mogę powiedzieć tylko jedno: dziś graliśmy u siebie. Przed wspaniałą publicznością, która pokonała 400 kilometrów, żeby być z nami i która naprawdę się wyróżniała. To było coś pięknego. Cenimy to sobie niezmiernie, bo nas to po prostu niesie. Gramy dla Was kochani kibice i liczymy na to, że tak jak dotychczas będziecie nas wspierać także w momentach kiedy pójdzie nam trochę słabiej, bo i takie pewnie się zdarzą – dodaje Paweł Rusek. Na razie Energa MKS Kalisz wygrała cztery mecze i z dorobkiem 14 punktów zajmuje w Grupie Pomarańczowej 5. miejsce. Na odpoczynek i przygotowania do kolejnego wyjazdowego spotkania z bardzo wymagającym rywalem czasu ma niewiele. Już w najbliższą środę w Opolu zmierzy się z miejscową Gwardią. Tekst i zdjęcia: Karina Zachara 6. seria (zaległa) PGNiG Superligi, 11.11.2017r. Wybrzeże Gdańsk – Energa MKS Kalisz 22:32 (10:15) Kary: Wybrzeże - 10. min, Energa MKS - 10 min. Rzuty karne: 7/8, Energa MKS 4/5. Wybrzeże: Chmieliński, Pieńczewski – Prymlewicz 7, Adamczyk 3, Rogulski 3, Wróbel 3, Sulej 2, Bednarek 1, Komarzewski 1, Kondratiuk 1, Podobas 1, Gądek, Papaj Energa MKS: Tatar, Zakreta – Kniaziew 8, Wojdak 8, Bałwas 4, Adamczak 3, Krytski 3, Drej 2, Czerwiński 1, Grozdek 1, Kobusiński 1, Misiejuk 1, Bożek, Klopsteg.
Ryszard Binczak
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe